Moje
przemyślenia
#1
DeSzCz
Nie
zaprzeczę, deszcz jest potrzebny do życia. Dzięki niemu rosną
nasze plony w polu, kwitną kwiaty. Deszcz zapełnia rzeki,
poi nie tylko ludzi, ale także i zwierzęta, rośliny i każdą inną
formę życia. My sami składamy się w większości z wody.
Tak.
Kocham deszcz! Deszcz to woda, a woda to życie. Bez niej nie byłoby
nic.
Wyobrażacie
to sobie? Nagle brakuje tego ważnego żywiołu. Wszystko powoli
usycha, giną rośliny i zwierzęta. Umieramy z pragnienia. Ziemia
jest sucha, nie ma w niej tego, co najważniejsze. Pęka. W powietrzu
wiruje pył, jest niemiłosiernie gorąco. Wszędzie kości i
szkielety, szczątki zmarłych. I wśród tego Ty. Jedyna osoba,
która mając zapasy wody, przetrwała i widzi to wszystko. To byłoby
straszne… Naprawdę trudno jest to sobie wyobrazić. Nie
chciałabym, by kiedykolwiek tak się stało.
Tak,
woda to życie. Ale woda to także śmierć.
Ileż
istnień odeszło z tego świata, za sprawą wody? Miliony, jeśli
nie miliardy. Powodzie, fale tsunami, wiry wodne, przypływy i
odpływy.
Ale
nie o tym chciałam mówić. Widzę, że schodzę na coraz
straszniejsze rejony. Lepiej się od nich odwrócę i pójdę w drugą
stronę.
Dzisiaj
byłam z koleżanką w Krośnie, by zobaczyć gdzie będzie się
uczyła. Obie jesteśmy w tym samym wieku, ona idzie do zawodówki na
cukiernika, ja do technikum na technika technologii odzieży (coś
więcej o tym kierunku: ). Mamy szkoły blisko siebie więc uznałam,
że to dobry pomysł, by obejrzeć obie.
Ubrałam
się w krótkie spodenki (zrobione w tym samym dniu z moich
ulubionych, cudownych jeansów, które były przeze mnie wcześniej
zniszczone) i cienki T-shirt. Wzięłam rower i mimo naglącego bólu
głowy pojechałam do niej i razem wyruszyłyśmy do Krosna.
Było
ciepło, słoneczko fajnie grzało.
Odwiedziłyśmy
jej szkołę, ciepło. Odwiedziłyśmy moją szkołę, ciepło.
Gdy
jechałyśmy do piekarni na pizzerki (mini wersja pizzy), nagle
zagrzmiało i z nieba lunął deszcz. Ale nie taki zwykły! To była
nieprzerwana ściana wody, tak jakby lała się ona z ogromnego węża
ogrodowego. Masakra! Jeszcze takiego czegoś nie widziałam…
Czekałyśmy w piekarni 30 minut. Aż w końcu się wkurzyłam i
powiedziałam jej że jedziemy.
Przejechałyśmy
pół Krosna. Byłyśmy całe mokre, a ja, jakby tego było mało,
miałam balerinki, w których można było później pływać.
Dosłownie czułam będącą tam wodę.
Po
drodze do domu, spotkałam moich rodziców, jak jechali w przeciwną
stronę samochodem. Mama jak mnie zobaczyła, cała mokrą, zmachaną
i zmęczoną, to aż się przeraziła. Chcieli mnie wziąć, ale
powiedziałam że przeżyje jeszcze ten maleńki kawałeczek.
Na
szczęście dojechałam do domu cała i zdrowa.
Jest
to przykład dni, w których nienawidzę deszczu. Nie pomaga nawet
myśl, że dzięki niemu żyję nie tylko ja, ale także i inni.
Deszcz,
ma bardzo wiele plusów, ale także i minusów.
Deszcz
to jest zjawisko, które kocham, gdy jestem w domu i mam ciekawą
książkę do przeczytania, kotkę obok siebie i kubek gorącej
herbaty, lub kakao. Uwielbiam wtedy siadać na balkonie i zagłębiać
się w lekturę, wsłuchując się w odgłos kropel bijących o
blachę. Jest to naprawdę odprężające i uspokajające.
Kocham
też burze. Nie odgłos grzmotów, a raczej pioruny, które wtedy się
pojawiają. Pamiętam, że będąc małym dzieckiem, uwielbiałam
(mimo srogich zakazów rodziców) stawać przy oknie i oglądać
złote strzały, na granatowym niebie.
Ale
nienawidzę deszczu wtedy, gdy muszę, albo skądś wrócić, albo
gdzieś pójść, tak samo ja było dzisiaj. Gdy na moje rozgrzane
wcześniej słońcem ciało, nagle spadnie lodowata kropla, która od
razu mnie zmraża, wywołując dreszcz, przechodzący po całym
ciele. To nie jest miłe uczucie, ale sądzę, że każdy sam zdołał
się o tym przekonać.
Chyba
że mam przy sobie osobę, którą uwielbiam i z którą mogę się
śmiać, idąc w deszczu, z plecakiem na głowie, nie martwiąc się
tym że jest mi zimno i mokro. Wtedy deszcz nie jest czymś co
nienawidzę, lecz czymś co kocham. Niestety, już nigdy nie będę
miała takiej sytuacji. A przynajmniej z tą osobą, z którą miałam
ją już wiele razy. Ale nie ważne.
Deszcz,
to coś pięknego. Dzięki niemu widzimy tęczę, którą na pewno
każdy kocha. Dzięki niemu możemy podczas upałów wykąpać się w
rzece. Dzięki niemu, mamy wodę w kranie i możemy zaparzyć swoją
ukochaną herbatę do lektury długo wyczekiwanej książki. Dzięki
niemu możemy codziennie wziąć prysznic, wykąpać się. Dzięki
niemu wokół nas jest życie. Piękne kwiaty, cudowne widoki,
fontanny, jeziorka, morze, rzeki, stawy.
Deszcz,
w sensie woda, daje życie i je obiera. Nauczmy się kochać deszcz,
bo to dzięki niemu jesteśmy na tym świecie.
Deszcz
to życie i śmierć.

Deszcz jest cudowny ! :D Jak cię zleje to co z tego. Kocham deszcz ♥ - tak bardzo logiczne zdania. Oczywiście co innego na jesień, gdy dni są chłodne, zimny wiatr sieka z każdej strony, ale gdy są takie upały, a później spadnie orzeźwiający deszcz...
OdpowiedzUsuńPS Też od września wybieram się na Technologię odzieży :3
Do jakiej szkoły? Może bd razem w klasie :-) skąd jesteś?
UsuńŻywiec, a szkoła W BB, więc chyba raczej nie :P Ale zawsze możemy być w kontakcie ^^
Usuńja jak mogę siedzieć w domu i nie muszę nigdzie wychodzić to lubię deszcz =D nie przeszkadza mi, ale jeśli mam gdzieś iść i złapie mnie ulewa to jetem mega wkurzona
OdpowiedzUsuńTak samo jak ja :P
Usuń