czwartek, 7 sierpnia 2014

Recenzja 11 - Bridget Jones T.3 - Szalejąc za facetem

Kochani Czytelnicy (jeśli tam jesteście, a na pewno ktoś czyta te wypociny), zanim przejdziemy do recenzji kolejnej książki, chcę was o czymś poinformować!

Od dziś, będę starała się, w każdej recenzji, pisać krótki życiorys autora, wady i zalety okładki i treści książki, a także kilka cytatów, które zapadły mi w pamięć 

Obiecuję postarać się, aby te wpisy, nie były tylko wpisami, ale także i cząstką mnie. By były żywe i prawdziwe (jeśli wcześniej takie nie były) i nie będę dawać ich tak często jak teraz. Może co 3, 4 dni  Może i będą rzadziej, ale będą dłuższe i treściwsze, co może i przejdzie do Lepsze!

Dzięki pomocy Sylwii Tylkowskiej (blog Sylwii) mamy kategorie! Pracuję też nad ładnym, związanym z blogiem, tłem!

Dużo się zmieni. Nie będzie tylko o książkach. Będą też filmy, piosenki, może jakieś ciekawe seriale warte obejrzenia, moje własne rysunki, przemyslenia i opowiadanie. Zastanawiam się też nad konkursem, gdy blog skończy pół roku, a może i wcześniej!

Mam nadzieję, że zachęciłam was, do dalszego obserwowania i zapoznawania się z treścią. I mam też nadzieję, że nowe oblicze bloga przypadnie wam do gustu! Ma on dopiero miesiąc, wciąż nad nim pracuję 

Bo nie jest to tylko blog z drętwymi recenzjami (choć taki mógł się wydawać na początku)! To jest blog o naszej pasji, którą są dzieła sztuki. Nie tylko literackiej, ale także i muzycznej, rysunkowej i filmowej. Chyba nie ma osoby, która by nie kochała, którejś z tych dzieł! Każdy ma ulubiony film, piosenkę, serial, czy książkę!

Jednak informuję! Jeśli nic z tego cię nie interesuje, nie pisz mi niepotrzebnych komentarzy, że jest do dupy, do kitu itp. Jeśli ci się nie podoba to tutaj nie wchodź. Dziękuję.
Oczywiście, przyjmę każdą krytykę i postaram się poprawić, ale tylko jeśli krytyka ta będzie uzasadniona!

Dobra, dosyć tych pierdów, przejdźmy do właściwej części, czyli recenzji ostatnio przeczytanej przeze mnie książki.

Serdecznie zapraszam, Willow


Bridget Jones – Szalejąc za Facetem”
Helen Fielding



Czytając tą książkę, szykuj się na bolący od śmiechu brzuch :3

„Szalejąc za facetem”, to 3, i ostatnia część „Dzienników Bridget Jones”. Jest to najnowsza część, wydana w Polsce w 2013r. We wpisie z recenzją części 2, napisałam, że wydana została w tym roku. Przepraszam za ten błąd. Nie wiem skąd mi się to wzięło.

W tym tomie, znów spotykamy naszą cudowną i wyjątkową Bridget. Ostrzegam od razu, że już sam początek, mega nas zadziwi, jeśli czytaliśmy wcześniejsze części. Jest tu kilka faktów z życia bohaterki, które sprawią, że przez pierwszą chwilę trudno będzie to zrozumieć a wyjaśnią się one później.

Akcja toczy się w 2012 i 2013 roku.

Skończyłam czytać tą książkę już chwilę temu i mimo iż mam ją w głowie, mam wenę i pomysł na recenzję, jest mi trudno ją napisać. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia!

Nigdy nie tweetuj po pijaku. Wiadomości mkną jak bomby nuklearne lub pociski Exocet”

Choć wydawało się, że jest ona szczęśliwa z Markiem Darcy, okazuje się że jednak nie. Mark odszedł, zostawiając ukochaną z dwójką dzieci, 6-letnim Billym i 4-letnią Mabel. Od jego śmierci minęły już 4 lata.

Jedna rzecz w tej książce mnie zaskoczyła. Bridget ma tu 50 lat. Powiem szczerze, że wiek bohaterki, niemalże odtrącił mnie od tomu. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić, że książka może być naprawdę ciekawa i fascynująca. Miałam ją oddać do biblioteki, zrażona „starością” Bridget.

Ale powstrzymałam się i po kilku dniach, uwierzyłam w zdolności pisarskie Helen, a nadzieja iż okaże się to dobry wybór, kiełkowała w moim sercu. W sumie nie była to tylko nadzieja, ale w sumie także i ogromne pragnienie.
I nie zawiodłam się! Helen Fielding jest genialna, mimo iż Briget jest tutaj wieku średniego, autorka i tak sprawiła, że bohaterka nic się nie zmieniła. Często miałam napady śmiechu, których nie mogłam powstrzymać. Wiek Bridget już mi tak nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie, był czymś wyjątkowym, bez czego książka nie byłaby pełna.

"Lepiej umrzeć od botoksu niż z samotności, będącej skutkiem niepotrzebnie wyhodowanych zmarszczek."

Za namową przyjaciółki Talithy, Bridget stara się znaleźć chłopaka! Idzie na imprezę, tam spotyka Faceta w Skórzanej Marynarce, ale nic z tego nie wychodzi. Dzielnie stawia też czoła Internetowi. Tworzy konto na Twitterze i tweetuje jak szalona zyskując fanów i obserwatorów! To tam poznaje Roxstera, młodego i przystojnego mężczyznę z którym zaczyna się umawiać! Spotkają się wiele razy i kiełkuje w nich uczucie, które nam może wydawać się dziwne. Dowodzi, że między nimi może zaistnieć coś więcej!

Epidemia wszy, złośliwość rzeczy martwych, zaawansowanych technologicznie, zwariowane dzieciaki, romans z młodszym od siebie 20 lata mężczyzną, „60” urodziny przyjaciółki, seksowny pan Wallaker, który uratował jej syna, botoks tu i ówdzie, młodsze, wyniosłe, zadowolone z siebie małżeństwa, codzienny poranny wyścig o miejsce na szkolnym parkingu, czynią akcję jeszcze ciekawszą!

W tej części dzieje się naprawdę dużo! Gdybym miała wszystko wypisać, zajęłoby mi to o wiele więcej miejsca, niż powinno, przy czym wyznałabym najciekawsze informacje.

Długo zwlekałam z napisaniem tej recenzji. Po przeczytaniu książki, zapadłam w „książkową hibernację”. Przez chwilę nie potrafiłam sklecić porządnego zdania, co jest u mnie dosyć dziwne. Zaczęłam pisać ją tydzień temu?, a kończę dopiero teraz, po otrząśnięciu się i wybudzeniu. Ale przynajmniej się obudziłam :D Bo co by było, gdybym nie dała rady? :P

 "Podobny z daleka do Gregory Pecka , podobny z bliska do świni pyska !"

Wiem tylko jedno, że o tej książce nie da się tak łatwo zapomnieć, w szczególności jeśli czytało się wcześniejsze części i mocno się w nią wczuło. Zabawne perypetie Bridget, sprawią każdemu uśmiech na twarzy, w to nie wątpię, jestem tego całkowicie pewna.

Ciekawi mnie, czy stworzą film na podstawie książki. Jeśli tak to obejrzę, jednak nie nigdy nie zdarzyło mi się, by film był od literatury lepszy.

ZALETY OKŁADKI:
-dobra grafika, która zachęca do kupna, czy przeczytania
-kolor biały pasuje idealnie, inne kolory byłyby do niczego
-świetna czcionka tytułu, zdaje się doskonale pasować
-przyciąga uwagę

WADY OKŁADKI
-rozumiem że osoba, która zaprojektowała, starała się jak mogła, jednak nie rozumiem, dlaczego osoba na niej, modelka, jest tak młoda
-lepiej by było, gdyby modelka siedziała przodem, by było widać jej twarz, lub chociaż profil
-nie potrafię zrozumieć tych przedmiotów leżących na dole, moim zdaniem są tam niepotrzebne

ZALETY TREŚCI:
-książka jest pisana prostym, ale nie zbyt prostym językiem
-brak długich, nudnych i całkowicie niepotrzebnych opisów
-styl książki sprawia, że czyta się ją łatwo i jest to przyjemne
-dzięki wielkiej pomysłowości i szaleństwu Bridget, nie można się przy tym dziele literackim nudzić
-książka ma wiele zaskakujących sytuacji

WADY TREŚCI:
-są takie momenty, że przez zbyt prosty język, książka wydaje się być zbyt tandetna, ale są to naprawdę 2, 3 takie sytuacje


Helen Fielding:
 
ur. 19 lutego 1958 w Yorkshire – angielska pisarka i dziennikarka. Przez wiele lat pracowała w Londynie jako dziennikarka prasowa i telewizyjna, podróżując do Afryki, Indii i Ameryki Środkowej. Zadebiutowała powieścią Potęga sławy, ale rozgłos przyniosły jej kolejne powieści: Dziennik Bridget Jones i W pogoni za rozumem.
Helen Fielding jest współautorką scenariuszy do filmów Dziennik Bridget Jones (reż. Sharon Maguire) oraz Bridget Jones: W pogoni za rozumem, będących adaptacjami jej powieści.
Kolejną powieścią Helen Fielding jest Rozbuchana wyobraźnia Olivii Joules.

Naprawdę polecam tą książkę osobom, które lubią się pośmiać. Naprawdę warto 

Ilość stron: 584

Info: autorka ma jeszcze inne książki, np:

Ocena: 9,5/10, mimo kilku wad<3

I na koniec:

"... przystojny facet już rozmawiał z oszałamiającym kociakiem w króciutkich szortach i sweterku odsłaniającym ramiona.
- O mój Boże, to jest obrzydliwe... ona jest jeszcze w wieku embrionalnym - powiedziała Jude."


Buziaki, Willow <3



wtorek, 5 sierpnia 2014

Moje przemyślenia #2 PrZeWiDyWaLnOśĆ

Moje przemyślenia
#2 PrZeWiDyWaLnOśĆ


Skąd temat tych przemyśleń? Dlaczego akurat to słowo, to określenie? Przecież mogłam wziąć każde inne słowo, np. moje ukochane wilki, książki, rysunek, filmy. Mogłam wybrać cokolwiek innego.

Jednak uznałam, że to jest dobry pomysł

Dlaczego to słowo? Ponieważ wpadło mi do głowy w środku nocy i ja zamiast spać rozmyślałam o tym i miała już nawet włączyć komputer by zacząć pisać, ale powstrzymałam się i poszłam spać.

Przewidywalność, to coś co opisuje doskonale życie. Ja na przykład, przez cały czas sądzę, że życie jest strasznie przewidywalne. Wiem że za pół godziny nikt nie przyjdzie do mnie, nie będzie burzy, deszczu, czy końca świata. I zwykle jest tak, że to się na sprawdza i np. burza jest, ale ja i tak wciąż twierdzę że życie jest przewidywalne.

Nie wiem dokładnie jak wam to wytłumaczyć. Czasami jestem na Maksa pewna, że coś się nie stanie, że dziś będzie nudno, że nikt mnie nie odwiedzi.

I dopiero później uświadamiam sobie, że stopień nieprzewidywalności życia zależy tylko ode mnie. To ja czynię mój marny żywot tak przewidywalnym, bo nie chcę by było pełne niespodzianek.

Tak, to jest bez sensu, bo każdy uwielbia niespodzianki! Ja też, ale raczej wtedy, gdy jest to prezent na urodziny, czy nieoczekiwane odwiedziny przyjaciółki.

Po prostu często mam pewność, że to i to się nie stanie, np. kot nie spadnie mi z kolan za minutę. I to wprowadza mnie w błąd przewidywalności. Bo całe życie to seria niespodzianek, którą ja chcę za szybko rozpakować. Wierzę w to, że nasze życie było już wcześniej ustalone. Czy jest to prawda? Nie wiem. Ja rozpakowując prezenciki życia zbyt wcześnie, pozbawiam się radości lub smutku, wtedy gdy to miało nastąpić. To jest trochę jak zabijanie nadziei i pragnień, ponieważ udaję że wszystko wiem i staram się wszystko przewidzieć. To nie koniecznie jest dobre. A nawet wręcz przeciwnie!

Czasami warto dać sobie spokój i czekać na każdą niespodziankę losu, a nie wyrywać ją z rąk Boga i otwierać przedwcześnie, psując ją. Bo nieoczekiwane rzeczy, nieprzewidywalne też są fajne. Może nie zawsze, ale życie musi trwać, a to jest jego sensem. Nie wiemy co los na przygotował i przewidywanie tego jest całkowicie bez sensu.

Zamiast myśleć o tym, ile dzieci będziesz mieć, gdy dorośniesz, kto będzie twoim mężem/żoną, kiedy umrzesz, czy spełnisz swoje pragnienia i marzenia, żyj chwilą. Na inne rzeczy nadejdzie czas.

Daj życiu szansę. Pozwól by było NIEPRZEWIDYWALNE i pełne niespodzianek. Bo takie właśnie powinno być.

Willow :)


piątek, 1 sierpnia 2014

Malinka #1

Malinka #1



Co to jest malinka? Malinka to seria 4 postów, z kilkoma kategoriami. Każdego miesiąca będzie seria postów o innej nazwie, np. we wrześniu będzie Bananek, Kotek, Wilczek lub Ogóreczek itp. (możecie zresztą pisać mi w komentarzach przykładowe nazwy :3)

Każdy kolejny post, będzie dodawany w piątek. Będzie jeden post Malinki na tydzień.

Więc zaczynajmy!


Ulubieniec Tygodnia
Trochę się nad tym zastanawiałam. Myślę, że ulubieńcem tygodnia będą rolki! Jest to moja ulubiona „dyscyplina” sportowa. Uwielbiam ubierać rolki na stopy i wyruszać sama, albo z koleżanką na długie wędrówki, które mimo tego iż zwykle kończą się bólem nóg, są naprawdę przyjemne!

Osobiście jestem trochę leniwa i sport to nie jest nic ciekawego moim zdaniem, ale rolki i badminton zasługują w pełni na moje uznanie.



Antyulubieniec Tygodnia
Po deszczowym wtorku sądzę iż będzie to deszcz, którego jak na wakacje jest zbyt dużo, co jest naprawdę denerwujące, chyba że ma się przy sobie ciekawą książkę i kubek gorącej herbaty. Zwykle kocham deszcz. Tym razem jednak mam go dosyć. Wpis o deszczu :)



Film Tygodnia
Filmem tygodnia będzie moim zdaniem, naprawdę cudowny i wyjątkowy film „Nietykalni” w reżyserii Erica ToledanoOliviera Nakache. Oparta na faktach, piękna opowieść o przyjaźni, która w realnym życiu chyba nie byłaby możliwa.

Drice jest czarnoskórym mężczyzną, który stara się zdobyć zasiłek dla bezrobotnych, dlatego też idzie do Philipe by podpisał mu kartkę, że odbył rozmowę o pracę, ale za wiadomych przyczyn, pracodawca nie chce go przyjąć i uznał że Drice, nie jest zdolny do pracy. Jednak Philipe postanawia inaczej. Przyjmuje mężczyznę na okres próbny. Okazuje się, że Philipe jest sparaliżowany od szyi w dół.

Drice najpierw nie chce pracować opiekując się swoim pracodawcą, jednak po chwili zaprzyjaźnia się z nim, oboje stają się prawdziwymi przyjaciółmi. Jednak życie nie jest takie kolorowe, bo brat Drice ma kłopoty i musi on się nim zaopiekować, zostawiając pracę u Philipe.

Sparaliżowany mężczyzna tęskni za swoim przyjacielem. Pracują u niego kolejni opiekunowie, jednak żaden nie dorównuje Dricowi, który wcale nie miał doświadczenia w tym kierunku, a jednak poradził sobie lepiej niż wyuczeni w szkołach ludzie.

Ogółem mówiąc jest to naprawdę piękny film i jeśli się w niego wczujecie, to na pewno na końcu poleci łezka.

Pierwszy raz oglądałam ten film na rekolekcjach w maju. Nie oglądałam wtedy od początku, ale i tak mocno się wczułam w akcję, która wcale nie była nudna, a wręcz przeciwnie!

Kocham ten film za jego prostotę i prawdziwość. Polecam go każdemu!

Zwiastun 



Piosenka Tygodnia
Piosenką tygodnia The Skillet – Monster. To piosenka o naprawdę ostrym brzmieniu, która naprawdę strasznie mi się podoba i mogę słuchać jej godzinami! Na słuchawkach brzmi naprawdę extra! Ja jestem zwolennikiem pop-u i wszystkich eskowych nowości, ale ta piosenka naprawdę mnie wciągnęła w swoje sidła. Uwielbiam ją <3 Jesli lubicie ostre piosenki z powerem to jest to cos w sam raz dla was <3 



Książka tygodnia
Niezaprzeczalnie i nie podlegająca dyskusji jest to książka „Bridget Jones – Szalejąc za facetem” Helen Fielding. Uwielbiam tą książkę za jej prostotę i łatwość czytania, co nie czyni tej książki nudną, czy zbyt prostą. Jest ona naprawdę wyjątkowa <3 Recenzja już jutro lub w niedzielę.




Blog Tygodnia
Tu nie mam jeszcze wybranego bloga. Podsyłajcie mi swoje blogi z krótki opisem. Zerknę na nie i w następnym tygodniu dodam ten który mi się najbardziej spodobał.

Ciekawostka tygodnia


Choć maliny większości z nas kojarzą się z purpurową barwą, to jednak trzeba pamiętać, że istnieją również odmiany czarne, pomarańczowe, żółte, a nawet białe! W sumie ponad 200 rodzajów! Malinowa różnorodność przejawia się także w rozmiarach – znajdziemy owoce wielkości i porzeczki, i śliwki.


To na tyle w tej notce Malinki <3 Jeśli wam się spodobało, piszcie w komentarzach, udostępniajcie na fb, twiterze, może na swoich blogach. Serdecznie zapraszam do kolejnych postów i do wcześniejszych także.
Całuję, Willow <3